Biznesowe zwycięstwa naszych klientów
Sprawdź jak nasze doświadczenie i determinacja w rozwiązywaniu najbardziej złożonych sporów prawnych wspierają biznesy naszych klientów

Franczyza: wszystko w Twoich rękach. Jak działa umowa franczyzy i dlaczego w Polsce to Ty piszesz własne zasady gry
W Polsce nie obowiązuje żadna ustawa o franczyzie. Nie ma też przepisów, które regulują wprost czym jest franczyza - to znaczy, że bezpieczeństwo Twojego biznesu, zależy w dużej mierze od jednego dokumentu: umowy, którą właśnie masz podpisać.
To zdanie brzmi jak ostrzeżenie i dobrze, bo nim jest.
Umowa franczyzy przypomina przeciąganie liny - możesz mieć tylko i aż tyle, ile odda druga strona.
Franczyza w Polsce działa na zasadzie „będzie tak, jak sami się umówimy". A jak będzie? Wiadomo - dobrze będzie. Brzmi jak wolność i swoboda, ale przy prowadzeniu działalności gospodarczej to proszenie się o kłopoty. Krótka wskazówka na początek: jeśli czegoś nie zapiszesz - nie masz tego. Kropka. To jednocześnie zaleta i wada franczyzy.
Rozłóżmy więc franczyzę na czynniki pierwsze i omówmy na czym polega franczyza. Konkretnie i ze wskazówkami, które przydadzą się i temu, kto chce wejść do sieci, i temu, kto chce ją zbudować.
Czym właściwie jest umowa franczyzowa?
Najkrócej jak się da - franczyzobiorca za opłatą korzysta z modelu biznesowego i marki franczyzodawcy.
Umowa franczyzy czyli kontrakt, w którym jedna strona (franczyzodawca) udostępnia drugiej (franczyzobiorcy) swój sprawdzony model biznesowy, markę i know-how w zamian za opłaty i zobowiązanie do prowadzenia biznesu według ustalonych zasad.
I tu pierwsza, niewygodna prawda.
Franczyza to nie kupno gotowego biznesu. Bardziej przypomina wynajem sprawdzonego pomysłu na cudzych warunkach.
Franczyzobiorca nie kupuje niezależnej firmy - dostaje prawo do korzystania z systemu, który należy do kogoś innego. Franczyzodawca nie sprzedaje swojego know-how - on je wypożycza, zachowując kontrolę.
Ta różnica decyduje o wszystkim, co dzieje się później: o opłatach, o poziomie swobody, o tym, co się stanie, gdy współpraca się zakończy.

Czy w Polsce jest ustawa o franczyzie?
Nie. W polskim prawie nie ma odrębnej ustawy regulującej franczyzę.
Umowa franczyzy, umowa franczyzowa to tzw. umowa nienazwana — jej podstawą jest zasada swobody umów z art. 353¹ Kodeksu cywilnego. Oznacza to, że strony mogą ukształtować swoją współpracę praktycznie dowolnie, byle nie naruszać prawa i zasad współżycia społecznego.
Co to znaczy w praktyce? Trzy rzeczy:
- Nie ma „ustawowego minimum" ochrony. To, czego nie ma w umowie, po prostu nie istnieje.
- Nie ma gotowego wzorca. Każda umowa franczyzy jest inna, a diabeł siedzi w postanowieniach, których nie rozumiesz albo których zabrakło.
- Cały ciężar przenosi się na papier. Umowa to nie formalność — to jedyna mapa, według której poruszasz się przez kolejne kilka lat i na której opierasz swój biznes.
W obiegu funkcjonuje Europejski Kodeks Etyki Udzielania Franczyzy, ale to zbiór dobrych praktyk, a nie prawo. Nikt Cię do niego nie zmusi i nikt Cię nim nie obroni w sądzie.
Funkcjonuje przekonanie, że intuicyjnie każdy wie czym jest franczyza. W końcu w modelu franczyzowym funkcjonuje wiele świetnie prosperujących firm. Skoro umowa franczyzy jest tak popularna, to musi być jakoś odgórnie uregulowana i bezpieczna. Tu pojawia się zaskoczenie - w Polsce Wasza umowa franczyzy jest dokładnie tak bezpieczna, jak dobrze została napisana. Nic Was lepiej nie chroni niż dobrze napisana umowa franczyzowa.
Jakie są prawa i obowiązki franczyzodawcy?
Franczyzodawca to strona, która daje system i czerpie z niego zyski, ale w zamian bierze na siebie konkretne zobowiązania.
Do jego głównych obowiązków należą zwykle:
- Udostępnienie know-how, czyli sprawdzonej wiedzy o prowadzeniu biznesu (procedury, standardy, receptury, systemy).
- Udzielenie prawa do posługiwania się marką, logo i znakami towarowymi.
- Przekazanie tzw. podręcznika operacyjnego - instrukcji, jak prowadzić biznes „po ich myśli".
- Przeszkolenie franczyzobiorcy i jego zespołu.
- Bieżące wsparcie: marketingowe, operacyjne, czasem zakupowe.
Do jego głównych praw należą:
- Pobieranie opłat franczyzowych.
- Kontrola jakości i zgodności ze standardami sieci.
- Ochrona własnej marki i know-how przed nadużyciem.
Uwaga na jeden punkt: prawo do posługiwania się znakiem towarowym ma realną wartość dla franczyzobiorcy wtedy, gdy ten znak jest realnie zarejestrowany i chroniony. Jeśli franczyzodawca „użycza" marki, której formalnie nie zabezpieczył — sprzedaje coś, czego może nie mieć.
Druga newralgiczna kwestia: modelowo w ramach franczyzy prawa do posługiwania się znakiem towarowym udziela się w drodze licencji. W przeciwieństwie do umowy franczyzy, umowa licencyjna jest ściśle określona przepisami prawa. Więcej o udzieleniu licencji dowiesz się z tego artykułu.
{{widget53}}
Jakie są prawa i obowiązki franczyzobiorcy?
Franczyzobiorca to strona, która płaci za dostęp do systemu i zobowiązuje się prowadzić biznes na zasadach ustalonych z franczyzodawcą. Z uwagi na swobodę zawierania umów - strony mają tutaj prawie nieograniczoną dowolność.
Do jego głównych obowiązków należą zwykle:
- Wnoszenie opłat franczyzowych (o nich za chwilę).
- Prowadzenie działalności zgodnie ze standardami sieci.
- Zachowanie poufności co do przekazanego know-how.
- Przestrzeganie zakazu konkurencji.
- Poddanie się kontroli franczyzodawcy.
Do jego głównych praw należą:
- Korzystanie z rozpoznawalnej marki i sprawdzonego modelu.
- Dostęp do szkoleń, wsparcia i wiedzy sieci.
- Ochrona przydzielonego terytorium (jeśli umowa to przewiduje i tylko wtedy).
To ostatnie zdanie w nawiasie to nie ozdobnik. To sedno franczyzy w Polsce: masz dokładnie tyle praw, ile wynegocjowałeś i zapisałeś.
Ile kosztuje franczyza? Opłaty franczyzowe bez ściemy
Franczyza wiąże się zwykle z trzema rodzajami opłat. Warto znać każdą, bo mylenie ich prowadzi do błędnych kalkulacji rentowności.
- Opłata wstępna (entry fee) - jednorazowa opłata za przystąpienie do sieci, dostęp do know-how i wstępne szkolenie. To „bilet wstępu", który otwiera koszty początkowe franchisingu.
- Opłata bieżąca (royalty / opłata licencyjna) - cykliczna opłata za korzystanie ze znanej marki i sprawdzonego systemu biznesowego, najczęściej jako procent od obrotu lub stała kwota miesięczna. To ona najbardziej wpływa na długoterminową opłacalność.
- Opłata marketingowa - wkład do wspólnego budżetu reklamowego sieci, zwykle procent od obrotu.
Kluczowe pytanie nie brzmi „ile płacę", tylko „co dokładnie dostaję za każdą z tych opłat". Umowa, która precyzuje opłaty, ale milczy o tym, do czego zobowiązuje się w zamian franczyzodawca, to umowa napisana pod jedną stronę.
Na jak długo podpisuje się umowę franczyzy?
Umowy franczyzy zawiera się zwykle na czas określony — najczęściej od 3 do 10 lat, w zależności od branży i skali inwestycji franczyzobiorcy.
Ale sam okres to dopiero początek. To, co naprawdę się liczy, to zapisy okołoterminowe:
- Automatyczne przedłużenie - czy umowa odnawia się sama, i na jakich warunkach.
- Warunki wypowiedzenia - kiedy i jak każda ze stron może się wycofać przed czasem.
- Skutki zakończenia - co dzieje się z marką, wyposażeniem, klientami i zakazem konkurencji, gdy współpraca się kończy.
To właśnie „koniec" umowy, a nie jej początek, jest najczęstszym źródłem sporów.
Co oznacza klauzula wyłączności i terytorialności?
Klauzula wyłączności to postanowienie, które określa, na jakim obszarze i na jakich zasadach strony nie będą sobie nawzajem wchodzić w drogę. Warto ją dokładnie przeanalizować, ponieważ określa prawa i obowiązki obu stron - dwóch przedsiębiorców działających pod tym samym szyldem znanej marki.
W praktyce spotkasz dwa główne typy:
- Wyłączność terytorialna - franczyzodawca zobowiązuje się nie otwierać (i nie sprzedawać innym franczyzobiorcom) kolejnego punktu na przydzielonym terytorium. To chroni franczyzobiorcę przed kanibalizacją własnego rynku.
- Zakaz konkurencji - franczyzobiorca zobowiązuje się nie prowadzić konkurencyjnej działalności w trakcie umowy, a często również przez określony czas po jej zakończeniu.
I tu jest pułapka, która działa w obie strony:
- Dla franczyzobiorcy zbyt szeroki zakaz konkurencji po zakończeniu umowy może oznaczać, że przez kilka lat nie może robić tego, na czym się zna.
- Dla franczyzodawcy zbyt słaba wyłączność albo brak zakazu konkurencji oznacza, że własnym know-how wyszkolił sobie przyszłego rywala.
Zakaz konkurencji po zakończeniu umowy musi być rozsądny - co do zakresu, terytorium i czasu. Zbyt szeroki może zostać podważony jako sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. Zbyt wąski nie ochroni nikogo.

5 rzeczy, które muszą znaleźć się w każdej umowie franczyzy (franchise agreement)
Niezależnie od tego, po której stronie stołu siedzisz, sprawdź, czy umowa jasno reguluje:
- Zakres know-how i marki - co dokładnie dostajesz lub udostępniasz, i czy marka jest realnie chroniona prawnie (zwróć uwagę na ochronę znaku towarowego franczyzodawcy).
- Wszystkie opłaty i to, co za nie przysługuje - entry fee, royalty, opłata marketingowa oraz konkretne zobowiązania po drugiej stronie.
- Okres trwania i zasady wyjścia - wypowiedzenie, przedłużenie, skutki zakończenia.
- Terytorium i wyłączność - kto, gdzie i na jakich zasadach może działać.
- Zakaz konkurencji i poufność - zakres, czas i terytorium, rozsądnie wyważone dla obu stron.
Jeśli którykolwiek z tych punktów jest w umowie nieostry albo go brakuje — to nie jest tylko drobna luka. To szeroko otwarte drzwi do przyszłego sporu, który już czeka na swój moment. A spór to koszty, które każdy przedsiębiorca wolałby przeznaczyć na rozwój swojej marki.
Podsumowanie: na rynku franczyzy wygrywa ten, kto zadba o umowę
Franczyza może być świetnym modelem współpracy i koncepcją biznesową w różnych branżach dla obu stron. Franczyzobiorca dostaje wsparcie ze strony franczyzodawcy często niemalże gotowe rozwiązania i sprawdzony system zamiast budowania firmy od zera. Po stronie franczyzodawcy istota systemu polega na skalowaniu biznesu szybciej, niż zrobiłby to sam.
Ale w Polsce, przy braku osobnej ustawy czy dedykowanych przepisów, cały ten model stoi na jednym filarze: na umowie, która określa warunki współpracy.
To nie jest formalność do podpisania „na kolanie". To dokument, który przez najbliższe lata będzie decydował o Twoich pieniądzach, swobodzie i bezpieczeństwie. Dobra umowa franczyzy to nie koszt, to inwestycja w spokój i przewidywalność biznesu.
Zastanawiasz się nad wejściem do sieci franczyzowej albo nad zbudowaniem własnej? Zanim podejmiesz decyzję, pomożemy Ci zrozumieć, na co się piszesz, i ustawić franczyzę tak, żeby działała na Twoją korzyść.

Wspólnik wolał położyć firmę, niż odpuścić - jak wygraliśmy sprawę o rozwiazanie spółki w konflikcie wspólników
Opowiem historię o tym, jak obroniliśmy firmę naszej klientki przed jej własnym wspólnikiem.
Zacznę od rzeczy, w którą trudno uwierzyć, dopóki nie zobaczy się jej z bliska. Człowiek w konflikcie ze wspólnikiem potrafi świadomie zniszczyć własny majątek, byle druga strona też straciła. Nie mówię o emocjach na spotkaniu zarządu ani o rzucaniu słuchawką. Mówię o kimś, kto siada z prawnikiem, przelicza koszty, wie dokładnie, ile go to będzie kosztowało, i mimo to składa pozew, który w razie wygranej zabija firmę, w której sam ma udziały.
Widziałem to więcej niż raz. Ta sprawa jest najczystszym przykładem, jaki mam.
Wyobraź sobie, że dostajesz taki pozew
Prowadzisz spółkę, którą budowałaś latami. To nie jest inwestycja obok innych inwestycji. To Twoja działalność, Twoje kontrakty, Twoi ludzie i Twoje źródło utrzymania.
Masz wspólnika, który zasiada jednocześnie w zarządzie. Od jakiegoś czasu wiesz, że coś jest nie tak. Pojawiają się sygnały, że działa na własną rękę i że część rynku, która powinna trafiać do spółki, trafia gdzie indziej. Zbieracie dokumenty. Robi się poważnie, bo to już nie jest kwestia atmosfery, tylko odpowiedzialności odszkodowawczej.
I wtedy, zanim zdążycie zrobić pierwszy ruch, dostajesz pozew.
On pozywa o rozwiązanie spółki.
Nie o odkupienie udziałów. Nie o wyłączenie Ciebie ze spółki. O to, żeby sąd zamknął firmę. Całą. Tę, którą zbudowałaś. Tę, z której on sam żyje.
To jest moment, w którym ludzie przestają spać. Pierwsze pytanie klienta zawsze brzmi tak samo: czy sąd naprawdę może to zrobić?
Może. Art. 271 Kodeksu spółek handlowych na to pozwala, jeżeli osiągnięcie celu spółki stało się niemożliwe albo zaszły inne ważne przyczyny wywołane stosunkami spółki. Furtka jest wąska, ale realna. Ktoś, kto wie, jak jej użyć, ma w ręku najcięższy instrument dostępny w sporze wspólników.
O co naprawdę chodziło w tej sprawie
Zorientowaliśmy się przy pierwszym zestawieniu dat.
Pozew wpłynął dokładnie wtedy, kiedy nad powodem zaczęły wisieć roszczenia spółki o jego działalność konkurencyjną. Uderzył pierwszy, żeby nie zostać uderzonym.
Potem sam odsłonił karty. W toku procesu złożył ofertę, że sprzeda swoje udziały i wyjdzie ze spółki, ale pod jednym warunkiem. Spółka i drugi wspólnik mieli zrzec się wobec niego wszystkich roszczeń odszkodowawczych. Wszystkich.
Sens tej oferty był prosty. Wycofam pozew o zamknięcie waszej firmy, jeżeli darujecie mi to, co zrobiłem na jej szkodę.
Trzeba przy tym uczciwie powiedzieć jedną rzecz. Ta propozycja była kusząca. Po drugiej stronie stołu siedzi kobieta, która chce po prostu prowadzić swoją firmę, ma tego wszystkiego dość, śpi po pięć godzin, a ktoś jej mówi, że wystarczy jeden podpis i to się skończy dzisiaj. Spokój od zaraz.
Tylko że ceną za ten podpis jest wszystko, o co się do tej pory walczyło.
Co by się stało, gdybyśmy tę sprawę odpuścili
To trzeba powiedzieć wprost, bo bez tego reszta nie ma sensu.
Ta sprawa nie była samotna. W wyniku konfliktu toczyło się kilka postępowań równocześnie. To była wojna na kilku frontach, a nie jeden proces. Sprawa o rozwiązanie spółki była w tym układzie najcięższą bronią przeciwnika, nie dlatego, że była najtrudniejsza, tylko dlatego, że wisiała nad wszystkimi pozostałymi.
Gdybyśmy ją przegrali albo, co gorsza, poszli na ugodę pod presją, wydarzyłyby się trzy rzeczy naraz.
Spółka przestałaby istnieć. Nie zmieniłaby właściciela, tylko zniknęła. Likwidacja oznacza zerwane kontrakty, rozpuszczony zespół, wyprzedaż majątku poniżej wartości i nazwę, która znika z rynku. Klientka straciłaby nie udziały, tylko warsztat pracy.
Odszkodowanie by wyparowało. Zrzeczenie się roszczeń działa raz na zawsze. Wszystko, co powód zrobił na szkodę spółki, zostałoby mu darowane, bez możliwości powrotu do tematu. Wyszedłby ze spółki z pieniędzmi za udziały i z czystym kontem.
Rozsypałaby się też cała reszta i tego klienci na początku nie widzą. Kiedy przeciwnik trzyma nad Tobą groźbę zamknięcia firmy, przestajesz negocjować w pozostałych sprawach. W każdej z nich ustępujesz, bo w każdej z nich myślisz o tej jednej. Jeden mocny instrument nacisku ustawia warunki we wszystkich postępowaniach naraz.
Dlatego nie mogliśmy potraktować tej sprawy jako jednej z kilku. Ona decydowała o wszystkich pozostałych.
Jak to rozegraliśmy
Założenie było jedno. Nie negocjujemy warunków kapitulacji, tylko podważamy fundament powództwa.
Zaczęliśmy od chronologii. Nie w formie emocjonalnego zarzutu, tylko jako fakty ułożone na osi czasu. Kiedy ujawniła się działalność konkurencyjna powoda, kiedy wpłynął pozew i jaka była treść jego oferty ugodowej. Trzy punkty, jedna linia, jeden wniosek. To powództwo miało cel inny niż deklarowany i sąd to zobaczył.
Drugą rzeczą było rozdzielenie dwóch pojęć, które przeciwnik zlepił w jedno: konfliktu i paraliżu. Na tym opierała się cała sprawa. Powód mówił, że skoro istnieje trwały konflikt, to spółka nie może działać. My pokazywaliśmy, że konflikt owszem istnieje, ale jest wywołany jego własną nielojalnością, a spółka przez cały ten czas działa. Realizuje kontrakty, osiąga swój cel gospodarczy, wykonuje zobowiązania. To, że wspólnicy się nie dogadują, nie znaczy jeszcze, że firmy nie da się prowadzić. Pierwsze zdarza się w setkach spółek. Dopiero drugie otwiera drogę z art. 271 KSH.
Trzeci filar obrony to zasada ultima ratio. Rozwiązanie spółki przez sąd to najdalej idąca ingerencja, jaka jest w tej materii możliwa, bo sąd unicestwia działający podmiot gospodarczy. To środek ostateczny, a nie kolejna karta przetargowa w sporze między wspólnikami. Dopóki istnieją łagodniejsze wyjścia z konfliktu, a istniały, łącznie ze sprzedażą udziałów, którą powód sam proponował, po tę broń się nie sięga.
Na koniec odwróciliśmy jego własny argument. Powód budował sprawę na tezie, że konflikt uzasadnia rozwiązanie spółki. Wykazaliśmy, że sam jest jego współsprawcą, a nikt nie może skutecznie powoływać się na stan, który wywołał własnym działaniem na szkodę spółki.
Przez cały proces pilnowaliśmy jeszcze jednej rzeczy. Żeby żadne stanowisko w tej sprawie nie osłabiło pozycji spółki w sprawie odszkodowawczej. Kiedy prowadzi się kilka postępowań przeciwko tej samej osobie, każde zdanie napisane w jednym z nich może zostać odczytane w pozostałych.
Rozstrzygnięcie
Sąd oddalił powództwo o rozwiązanie spółki w całości.
Co naprawdę udało się wygrać
Sama wygrana jest tu najmniej ciekawa. Ciekawe jest to, co zmieniło się poza salą rozpraw.
Firma została. Klientka nadal prowadzi swoją działalność. To zdanie brzmi banalnie do momentu, w którym ktoś realnie próbuje Ci tę firmę zabrać.
Roszczenia pozostały żywe. Nikt niczego nie darował, więc droga do dochodzenia odszkodowania od byłego członka zarządu za działalność konkurencyjną jest nadal otwarta. Nie kupiliśmy spokoju za cenę zrzeczenia się.
Najważniejsze jest jednak to, że zmienił się układ sił w całym sporze. Przeciwnik stracił najcięższy instrument nacisku, jakim dysponował. Zniknęła groźba, która ustawiała warunki we wszystkich pozostałych postępowaniach. Od tego momentu każdą sprawę trzeba rozgrywać osobno i na argumenty, co jest zupełnie inną sytuacją niż spór, w którym jedna strona może w każdej chwili zamknąć drugiej firmę.
Krótko mówiąc, odzyskaliśmy możliwość uczciwej walki o ten biznes. W sporze wspólników to ma realną wartość, choć nie widać jej w sentencji wyroku.
Trzy rzeczy warte zapamiętania
Konflikt to nie to samo co paraliż. To, że wspólnicy nie mogą na siebie patrzeć, jeszcze nie znaczy, że sąd zamknie spółkę. Konflikt wywołany nielojalnością jednego z nich nie jest tożsamy z trwałą niemożnością prowadzenia działalności.
Art. 271 KSH nie służy do wymuszania abolicji. Żądanie rozwiązania spółki nie może być dźwignią do wymuszenia zwolnienia z odpowiedzialności za działania na jej szkodę.
W wojnie na kilka frontów liczy się kolejność. Obrona przed rozwiązaniem spółki ochroniła roszczenia odszkodowawcze. Ugoda pod presją oznaczałaby podwójną stratę, raz na warunkach wyjścia wspólnika, drugi raz na odszkodowaniu.
Jest jeszcze czwarta rzecz, najbardziej niewygodna. Cały ten scenariusz był możliwy dlatego, że wspólnicy nie mieli wcześniej spisanych zasad. Zasad wyjścia ze spółki, zakazu konkurencji i mechanizmu na sytuację, w której przestają się dogadywać. Konflikt wspólników prawie nigdy nie wybucha nagle. Zwykle po prostu nie ma dokumentu, który przewidziałby, co się wtedy dzieje.
Co możesz zyskać, współpracując z Sawicki Legal?
Prowadzenie sporu według strategii, a nie według kolejnych pism przeciwnika.
- Rozpoznanie, kiedy pozew jest realnym żądaniem, a kiedy narzędziem nacisku, i dopasowanie obrony do tego rozróżnienia
- Obronę bytu spółki bez oddawania równoległych roszczeń w zamian za spokój
- Doświadczenie w sporach korporacyjnych między wspólnikami, w tym w sprawach o rozwiązanie spółki
- Prowadzenie kilku postępowań jako jednej całości, tak by wynik jednego nie osłabiał pozycji w pozostałych
Masz wspólnika? Ustalcie to, zanim ktoś pójdzie do sądu
Ta historia skończyła się dobrze, ale kosztowała klientkę lata niepewności o los własnej firmy. Jej źródłem był brak kilku ustaleń, które można było spisać na samym początku, przy kawie, kiedy wszyscy jeszcze się lubili.
Pobierz bezpłatny workbook „Porozumienie Wspólników (Founders' Agreement)". 59 stron pytań, które powinniście sobie zadać, zanim cokolwiek podpiszecie. Zasady wyjścia ze spółki, zakaz konkurencji, co się dzieje przy patowej sytuacji, jak wyceniacie udziały.
Jeśli konflikt już się zaczął, umów bezpłatną konsultację. Im wcześniej siadamy do sprawy, tym więcej opcji zostaje na stole.

Jak pomogliśmy odzyskać zaległe wynagrodzenie mimo nieuzasadnionych roszczeń wzajemnych – case study windykacji należności.
CASE STUDY: Odmowa zapłaty za zrealizowany projekt i próba kontrroszczenia
W ramach stałej obsługi prawnej agencji Tigers zauważyliśmy niepokojący sygnał – jeden z kluczowych klientów agencji, mimo prawidłowego wykonania projektu o wartości kilkuset tysięcy złotych, kategorycznie odmówił zapłaty, nie podając przy tym konkretnej przyczyny.
Próby polubownego rozwiązania sporu, podejmowane bezpośrednio przez Tigers, nie przynosiły żadnych rezultatów. Sytuacja wymagała profesjonalnej interwencji, szczególnie że chodziło o znaczącą kwotę stanowiącą ważną część planowanych przepływów finansowych agencji.
Nasze działania: Natychmiastowa reakcja i strategiczne podejście
Natychmiast po zidentyfikowaniu problemu przystąpiliśmy do działania:
- Formalne wezwanie do zapłaty – przygotowaliśmy i wysłaliśmy profesjonalne wezwanie, inicjując tym samym formalną procedurę egzekucji należności
- Reakcja na kontrroszczenie – w odpowiedzi na nasze wezwanie, klient Tigers wystosował własne żądanie zapłaty na kwotę 10-krotnie przewyższającą zaległe wynagrodzenie, uzasadniając je rzekomymi "poniesionymi stratami"
- Opracowanie dwutorowej strategii – przygotowaliśmy:
- Scenariusz A: strategię negocjacyjną opartą na merytorycznym podważeniu bezpodstawnych roszczeń klienta
- Scenariusz B: kompleksowe przygotowanie do ewentualnego postępowania sądowego, z zabezpieczeniem wszystkich niezbędnych dowodów
- Prowadzenie profesjonalnych negocjacji – całkowicie przejęliśmy reprezentację Tigers w tej sprawie, prowadząc rozmowy, konsekwentnie wykazując bezzasadność roszczeń klienta i prezentując silne argumenty prawne
Efekt: Pełne odzyskanie należności w rekordowym czasie
Dzięki strategicznemu podejściu Sawicki Legal, w ciągu zaledwie miesiąca udało się:
- Skutecznie podważyć wszystkie nieuzasadnione roszczenia klienta
- Przekonać drugą stronę, że jej pozycja w potencjalnym sporze sądowym jest bardzo słaba
- Doprowadzić do podpisania ugody, w której klient całkowicie odstąpił od swoich roszczeń
- Uzyskać pełną płatność zaległego wynagrodzenia w ciągu zaledwie 3 dni od podpisania ugody
Co najważniejsze – Tigers odzyskało należność bez konieczności wszczynania długotrwałego i kosztownego postępowania sądowego, które mogłoby trwać wiele miesięcy, a nawet lat.
Klient o współpracy z Sawicki Legal
„Gdy jeden z naszych kluczowych klientów odmówił zapłaty, a następnie wysunął absurdalne roszczenia, potrzebowaliśmy zdecydowanego działania. Zespół Sawicki Legal całkowicie przejął sprawę, reprezentując Tigers w każdym aspekcie negocjacji, konsultując ze mną jedynie kluczowe decyzje strategiczne. To pozwoliło mi skupić się na bieżącym prowadzeniu agencji, mając pewność, że sprawa jest w profesjonalnych rękach. Najbardziej imponujące było to, że osiągnęli rezultat w zaledwie miesiąc – bez tego wsparcia prawdopodobnie tkwilibyśmy w wieloletnim sporze sądowym. Ich podejście biznesowe i skuteczność były dokładnie tym, czego potrzebowaliśmy."
— Franciszek Georgiew, CEO Tigers
Co możesz zyskać, współpracując z Sawicki Legal?
Natychmiastową reakcję i profesjonalną strategię odzyskania należności
- Skuteczne przeciwdziałanie nieuzasadnionym roszczeniom wzajemnym
- Skrócenie czasu odzyskania pieniędzy z miesięcy lub lat do tygodni
- Oszczędność kosztów związanych z długotrwałym postępowaniem sądowym

Jak skutecznie przeciwdziałaliśmy nieuczciwej konkurencji i kradzieży własności intelektualnej – case study sporu z kontrahentem.
CASE STUDY: Nieuczciwość agencji marketingowej zagrażająca całemu biznesowi
Do Sawicki Legal zgłosił się klient z branży produkcyjnej (firma o przychodach około 50 mln zł), który znalazł się w krytycznej sytuacji biznesowej. Przedsiębiorca zawarł umowę na świadczenie usług marketingowych z agencją, która miała pomóc w promocji nowej marki i sklepu internetowego. Miesięczne wynagrodzenie agencji określono na poziomie kilku tysięcy złotych.
W ciągu zaledwie trzech miesięcy współpracy sytuacja przybrała dramatyczny obrót:
- Koszty ponoszone przez klienta przekroczyły 10-krotnie umówione wynagrodzenie
- Agencja dokonała kradzieży know-how związanego z produktami klienta
- Nieuczciwy kontrahent przejął domenę internetową należącą do klienta
- Agencja zarejestrowała na siebie znak towarowy (™) klienta, który miała jedynie promować
Sytuacja zagrażała nie tylko nowemu projektowi, ale podważała fundamenty biznesu klienta – jego własność intelektualną i markę.
Nasze działania: Błyskawiczna, wielotorowa interwencja
Już w pierwszym tygodniu od zgłoszenia przeprowadziliśmy kompleksową analizę sytuacji i opracowaliśmy wielokanałową strategię działania:
- Dogłębna analiza dokumentacji – przeanalizowaliśmy wszystkie dokumenty, korespondencję mailową, SMS-ową, telefoniczną oraz dostępne nagrania rozmów
- Strategia wielotorowa – zaplanowaliśmy równoległe działania:
- Negocjacje bezpośrednie z agencją (działania miękkie)
- Przygotowanie i złożenie serii powództw sądowych
- Złożenie wniosków o zabezpieczenie roszczeń
- Przygotowanie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa
- Uruchomienie procedury odzyskania domeny internetowej
- Natychmiastowa implementacja – bez zbędnej zwłoki uruchomiliśmy wszystkie zaplanowane działania, co pozwoliło uzyskać efekt zaskoczenia i przewagę strategiczną
Kluczem do sukcesu była nasza proaktywność i kompleksowe podejście – zamiast koncentrować się na jednym aspekcie sprawy, zadziałaliśmy równolegle na wszystkich frontach.
Efekt: Szybkie zabezpieczenie interesów i odzyskanie kontroli
Dzięki natychmiastowej reakcji i strategicznemu podejściu Sawicki Legal, w ciągu zaledwie kilku tygodni udało się:
- Uzyskać sądowe zabezpieczenie środków pieniężnych nienależnie pobranych przez agencję
- Zabezpieczyć znak towarowy klienta i rozpocząć proces unieważnienia bezprawnej rejestracji
- Skutecznie przeprowadzić postępowanie mające na celu przejęcie bezprawnie zawłaszczonej domeny internetowej
- Zatrzymać dalsze działania agencji szkodzące klientowi
Co najważniejsze – szybkość naszej reakcji pozwoliła zminimalizować szkody i zapobiec długotrwałym konsekwencjom biznesowym. Sprawy tego typu, bez profesjonalnego wsparcia, często ciągną się latami, generując ogromne koszty bezpośrednie i pośrednie.
Klient o współpracy z Sawicki Legal
„Gdy odkryliśmy, co zrobiła agencja, byliśmy w szoku. wydaliśmy mnóstwo pieniędzy, a sklep internetowy który miał zostać stworzony, nie tylko nawet nie ruszył, ale okazało się, że de facto nie należy do nas – zagrożony był cały nasz nowy projekt i reputacja marki. Zespół Sawicki Legal zareagował błyskawicznie i działał na wielu frontach jednocześnie. Zamiast wieloletniego procesu, odzyskaliśmy kontrolę w ciągu kilku tygodni. To była prawdziwa ochrona biznesu, nie tylko prawna teoria."
— Prezes firmy produkcyjnej (anonimowo)
Co możesz zyskać, współpracując z Sawicki Legal?
- Natychmiastową, wielotorową reakcję na zagrożenie biznesowe
- Strategiczne podejście łączące różne instrumenty prawne
- Praktyczne rozwiązania skoncentrowane na ochronie Twojego biznesu, nie na przedłużaniu procedur
- Doświadczenie w skutecznym przeciwdziałaniu nieuczciwej konkurencji

Jak przełamaliśmy paraliż decyzyjny w spółce z równym podziałem udziałów – case study sporu korporacyjnego.
CASE STUDY: Całkowity paraliż działalności spółki przez konflikt wspólników 50/50
Do Sawicki Legal zgłosił się klient – wspólnik i członek zarządu spółki z o.o., w której struktura właścicielska opierała się na równym podziale udziałów (50/50) między dwóch wspólników, przy czym obaj zasiadali w zarządzie. Przez wiele miesięcy narastał między nimi konflikt, który ostatecznie doprowadził do całkowitego paraliżu operacyjnego firmy.
Sytuacja eskalowała do poziomu, w którym:
- Drugi wspólnik systematycznie odmawiał podpisywania kluczowych dokumentów, w tym umów z kontrahentami
- Regularnie podważał i blokował decyzje naszego klienta jako członka zarządu
- Odwoływał pełnomocnictwa udzielone pracownikom, uniemożliwiając normalne funkcjonowanie spółki
- Zaczął podejmować działania wskazujące na prowadzenie działalności konkurencyjnej wobec spółki
Spółka stanęła na krawędzi upadku – niemożliwe było podejmowanie nawet podstawowych decyzji biznesowych, a majątek firmy był zagrożony przez nieodpowiedzialne działania jednego ze wspólników.
Nasze działania: Wielotorowa strategia przełamania impasu
Po szczegółowej analizie sytuacji opracowaliśmy kompleksową, wielotorową strategię działania:
- Mapowanie i przewidywanie ruchów przeciwnika – szczegółowo przeanalizowaliśmy dotychczasowy wzorzec działań drugiego wspólnika, co pozwoliło nam przewidywać jego kolejne kroki i wyprzedzać je
- Zabezpieczenie bieżącej działalności – przygotowaliśmy i wdrożyliśmy rozwiązania prawne umożliwiające funkcjonowanie spółki mimo blokad:
- Działania ofensywne – uruchomiliśmy procedury mające na celu przełamanie impasu:
- Zaskarżenie uchwał blokujących rozwój firmy
- Wyzwanie: Całkowity paraliż działalności spółki przez konflikt wspólników 50/50
- Opracowanie dokumentacji wykazującej działalność konkurencyjną drugiego wspólnika
- Strategia długoterminowa – równolegle przygotowaliśmy plan docelowego rozwiązania konfliktu poprzez:
- Opracowanie scenariuszy wykupu udziałów
- Przygotowanie dokumentacji do ewentualnego podziału spółki
- Zabezpieczenie dowodów naruszeń obowiązków przez drugiego wspólnika
Efekt: Odblokowanie działalności i zabezpieczenie majątku spółki
Dzięki konsekwentnej realizacji naszej strategii, w ciągu kilku miesięcy udało się:
- Uzyskać sądowe zabezpieczenie kluczowych składników majątku spółki, które były zagrożone przez działania drugiego wspólnika
- Przeforsować mechanizm podejmowania najważniejszych decyzji operacyjnych, co odblokowało bieżącą działalność firmy
- Uzyskać dowody prowadzenia działalności konkurencyjnej przez drugiego wspólnika, co wzmocniło pozycję negocjacyjną naszego klienta
- Przygotować grunt pod docelowe rozwiązanie konfliktu – wykup udziałów drugiego wspólnika na korzystnych warunkach
Co najważniejsze – firma nie tylko przetrwała kryzys, ale mogła kontynuować działalność operacyjną, zachowując kluczowych klientów i pracowników, mimo trwającego sporu właścicielskiego.
Klient o współpracy z Sawicki Legal
„Gdy konflikt z drugim wspólnikiem całkowicie sparaliżował naszą firmę, wydawało się, że jedynym wyjściem będzie zamknięcie biznesu. Zespół Sawicki Legal nie tylko znalazł sposób na odblokowanie bieżącej działalności, ale też konsekwentnie realizował strategię, która pozwoliła nam zabezpieczyć majątek spółki. Imponująca była ich zdolność do przewidywania ruchów drugiej strony i przygotowywania wyprzedzających działań. Dzięki ich wsparciu firma przetrwała, a ja mogłem skupić się na prowadzeniu biznesu zamiast na prawnych potyczkach."
— Wspólnik spółki z o.o. (anonimowo)
Co możesz zyskać, współpracując z Sawicki Legal?
- Strategiczne podejście do złożonych sporów korporacyjnych
- Praktyczne rozwiązania umożliwiające funkcjonowanie firmy mimo konfliktu
- Skuteczną ochronę majątku spółki przed nieodpowiedzialnymi działaniami wspólników
- Przygotowanie długoterminowej strategii rozwiązania konfliktu właścicielskiego

Jak pomogliśmy odzyskać kontrolę nad firmą w sytuacji paraliżu decyzyjnego
CASE STUDY: Paraliż decyzyjny i zagrożenie utraty kluczowych pracowników
Do Sawicki Legal zgłosił się współwłaściciel firmy usługowej, w której dwóch wspólników posiadało po 50% udziałów i zasiadało w zarządzie. Każdy z nich odpowiadał za inne, kluczowe obszary działalności. Od wielu miesięcy narastał między nimi konflikt, jednak sytuacja drastycznie się zaogniła, gdy jeden ze wspólników niespodziewanie zniknął – przestał pojawiać się w firmie i całkowicie zerwał kontakt.
W efekcie procesy biznesowe, za które odpowiadał nieobecny wspólnik, zostały sparaliżowane. Klient realnie obawiał się, że firma zacznie tracić najważniejszych pracowników, a relacje z kluczowymi kontrahentami i dostawcami zostaną poważnie zagrożone.
Nasze działania: Błyskawiczna reakcja i konkretne rozwiązania
Zareagowaliśmy natychmiast – już w pierwszym tygodniu przeanalizowaliśmy sytuację, przygotowaliśmy dwa alternatywne scenariusze postępowania (plan A oraz plan B) i podjęliśmy konkretne działania. W ciągu zaledwie kilku dni:
- przeprowadziliśmy dogłębną analizę stanu prawnego i biznesowego spółki
- opracowaliśmy strategię zabezpieczenia bieżącej działalności operacyjnej
- skutecznie udrożniliśmy kanał komunikacji z nieobecnym wspólnikiem
- rozpoczęliśmy proces przygotowania do negocjacji warunków rozstania
Ta natychmiastowa reakcja i proaktywne podejście pozwoliły zapobiec eskalacji kryzysu i rozpocząć konstruktywny proces rozwiązania problemu, zanim spowodował nieodwracalne szkody.
Efekt: Pełna kontrola w rekordowym czasie
Dzięki proaktywności Sawicki Legal udało się zamknąć sprawę w zaledwie 4 miesiące – podczas gdy podobne konflikty wspólników potrafią ciągnąć się latami, często bez gwarancji pozytywnego rozwiązania. Nasza metodyczna praca i doświadczenie pozwoliły:
- przeprowadzić finalną transakcję wykupu udziałów w czasie krótszym niż średnia rynkowa o ponad 70%
- wynegocjować warunki rozłożone w czasie i powiązane z określonymi wskaźnikami, co zapewniło bezpieczny rozwój firmy bez zagrożenia płynności
- zabezpieczyć interes klienta i spółki poprzez skuteczne wyłączenie byłego wspólnika z działalności konkurencyjnej na uzgodnionym rynku
Co najważniejsze – firma nie tylko przetrwała kryzys, ale wyszła z niego silniejsza, z jasną strukturą właścicielską i pełną kontrolą operacyjną.
Klient o współpracy z Sawicki Legal
Damian przeprowadził mnie przez cały, dość skomplikowany proces wykupu udziałów w mojej spółce. Damian Sawicki wykazał się dużym profesjonalizmem, nowoczesnym podejściem. Moje oczekiwania co do prowadzonych działań zostały spełnione w 100% dzięki czemu stałem się jedynym udziałowcem spółki. Damian zapewnił mi również profesjonalne doradztwo w kwestiach rzetelnej wyceny udziałów firmy. Polecam współpracę z Sawicki Legal każdemu kto jest zainteresowany doradztwem w kwestiach prawnych spółek i prawa handlowego. Z pewnością w tych obszarach będę nadal korzystał z firmy Sawicki Legal.
Łukasz Wiśniewski, Owner/CEO of MMAniak.pl,
Co możesz zyskać, współpracując z Sawicki Legal?
- Natychmiastową reakcję i jasny plan działania
- Proste, konkretne komunikaty, zawsze z myślą o biznesie
- Pełną ochronę interesów Twoich i Twojej firmy – nawet w trudnych sytuacjach
Przewodnik po porozumieniu wspólników
Prowadzis biznes ze wspólnikiem albo dopiero planujesz - porozumienie wspólników to Twoja polisa ubezpieczeniowa.
Daj nam znać, co możemy zrobić

REGON: 389141851
KRS: 0000904912
ul. Gdańska 47/49, lok. 24
budynek C, 90-728 Łódź